- Wpisów: 293
- Średnio co: 2 dni
- Ostatni wpis: 2 dni temu, 10:58
- Licznik odwiedzin: 31 159 / 817 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
Czasami to czuję się jak modelka na diecie.
Dziś rano tylko kawa i papieros, bo z pustej lodówki trudno jest wyczarować coś na śniadanie. Niestety pies nie był tak wyrozumiały jak pan dla samego siebie, toteż będąc na spacerze z niskopodłogowcem musiałem zajrzeć do sklepu. Zazwyczaj w weekend udaję się do pobliskiego supermarketu, ale dziś pobliska uczelnia ma zjazd, przez co nie ma nawet gdzie zaparkować psa. Ostatnio wychodzę szczęśliwy z zakupami, a tu psa nie widać – schowany między grupką zauroczonych studentek, jeszcze zaczął szczekać na mnie, że ja niby nie jego pan. Ledwo się stamtąd wyrwałem, a i tak żadna studenciara mi nie obciągnęła. Pierdole.
Więc dziś zahaczyliśmy o osiedlowe delikatesy gdzie psa mogę zabierać ze sobą do środka, tak właściwie to wnosić na ręku kiedy jego ryjec opiera się o ramię jak małe dziecko. Pisałem już, że czasami czuję się jak modelka? To czasami też czuję się jak blondynka z chihuahua w różowej torbie. Przemierzamy więc ciasne korytarzyki delikatesów spokojnie, niczym płynąc barką po kanale, aż tu nagle pies nie wyczuje wędlin. No nie dało się, zaczął wydzierać ryjca jak małe dziecko na widok lizaka i nic nie pomagało. Pan musiał kupić kiełbasę, a później jeszcze standardowo herbatniki bo inaczej miałbym ciche dni i obsikane buty.
Wróciliśmy do domu, pies szczęśliwy, panu tylko starczyło na piwo, i tak oto wyglądają niedzielne dni, kiedy to szaro za oknem, a czas płynie powoli.
Dziś rano tylko kawa i papieros, bo z pustej lodówki trudno jest wyczarować coś na śniadanie. Niestety pies nie był tak wyrozumiały jak pan dla samego siebie, toteż będąc na spacerze z niskopodłogowcem musiałem zajrzeć do sklepu. Zazwyczaj w weekend udaję się do pobliskiego supermarketu, ale dziś pobliska uczelnia ma zjazd, przez co nie ma nawet gdzie zaparkować psa. Ostatnio wychodzę szczęśliwy z zakupami, a tu psa nie widać – schowany między grupką zauroczonych studentek, jeszcze zaczął szczekać na mnie, że ja niby nie jego pan. Ledwo się stamtąd wyrwałem, a i tak żadna studenciara mi nie obciągnęła. Pierdole.
Więc dziś zahaczyliśmy o osiedlowe delikatesy gdzie psa mogę zabierać ze sobą do środka, tak właściwie to wnosić na ręku kiedy jego ryjec opiera się o ramię jak małe dziecko. Pisałem już, że czasami czuję się jak modelka? To czasami też czuję się jak blondynka z chihuahua w różowej torbie. Przemierzamy więc ciasne korytarzyki delikatesów spokojnie, niczym płynąc barką po kanale, aż tu nagle pies nie wyczuje wędlin. No nie dało się, zaczął wydzierać ryjca jak małe dziecko na widok lizaka i nic nie pomagało. Pan musiał kupić kiełbasę, a później jeszcze standardowo herbatniki bo inaczej miałbym ciche dni i obsikane buty.
Wróciliśmy do domu, pies szczęśliwy, panu tylko starczyło na piwo, i tak oto wyglądają niedzielne dni, kiedy to szaro za oknem, a czas płynie powoli.
-
mon petit...: życie...
-
Sinner never sleep.: fajny ten Twój pies. ;d
-
Slonce Toskanii: twoj pies jezt niezwykly
Chyba się wezmę za polską branże erotyczną.
Bo nie wiem jak to się dzieje, ale polskie porno jest fatalne, ogląda się to z zażenowaniem i nie ma w tym ani krzty przyjemności. Kicz i tandeta. A weźmy dla przykładu Czechy, prawie cztery razy mniejsza populacja, a filmy wychodzą im całkiem przyzwoicie.
Bo nie wiem jak to się dzieje, ale polskie porno jest fatalne, ogląda się to z zażenowaniem i nie ma w tym ani krzty przyjemności. Kicz i tandeta. A weźmy dla przykładu Czechy, prawie cztery razy mniejsza populacja, a filmy wychodzą im całkiem przyzwoicie.
-
Penetratorka: Kiedyś widziałam kilka ''produkcji''. Bardziej mi to komedię przypomina ;p
-
nana30: powodzenia :)
-
Slonce Toskanii: Zamiast porno bierz sie do roboty
Rodzice małej Karolinki pojechali załatwić bardzo ważne sprawy, tak przynajmniej brzmiała wersja dla malutkiej dziewczynki, no bo przecież nie powie się sześciolatce, że rodzice pojechali na wycieczkę i będą się pieprzyć na każdym postoju bo to jest głównym celem wyprawy.
Dziadkowie daleko, większość znajomych z dziećmi na urlopach, więc zgadnijcie komu przypadła całodniowa opieka. Tak. Najmniej odpowiedniej osobie, jaka mogła zostać wybrana. Prawdopodobnie już małpa poradziła by sobie lepiej od „wujka” furiana, ale oczywiście, zajmę się nią, nie ma problemu, jedźcie się pieprzyć.
Dopiero dziś rano jadąc do nich zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji w jaką się wplątałem. Ja się boję dzieci, zawsze odczuwam dziwny rodzaj wstydu i zażenowania. Jakbym nie przebywał z dziećmi, które są w stanie uwierzyć w latające kucyki za oknem tylko małym bóstwem o szklanych oczach co przewierca mnie na wylot i dokładnie wie kiedy myślę o piwie albo o tyłku matki.
Obiecałem, więc trzeba dotrzymać słowa. Dam sobie radę, bo co może mnie spotkać. No tylko jakieś dwieście tysięcy rzeczy, na które nie jestem przygotowany.
Sobie natomiast obiecałem, aby nigdy pod wpływem alkoholu nie zgadzać się na żadne oferty. Nawet odmówię seksu w trójkącie i obiadu w Sheratonie.
Byłem w totalnej rozsypce a rodzice wcale nie pomagali, żadnych instrukcji, poleceń, absolutnie nic, dostałem tylko buzi w policzek, mocny uścisk ręki i słowa, dzięki którym próbowałem walnąć głową w lodówkę aby się obudzić – jakby co to Karolinka wszystko ci wytłumaczy i trzasnęli za sobą drzwiami.
I mieli rację skurwysyny, bo tak właściwie to ona zaopiekowała się mną.
Mała bawi się lalkami, jestem zestresowany i siedzę jak na szpilkach, obserwuję każdy ruch, czy aby czasem nie zrobi sobie krzywdy, każdy odgłos zza okna stawia mnie na baczność, może zaraz do mieszkania wpadnie wściekła wiewiórka i zagryzie bezbronne dziecko, a mnie pokażą w TVN jako zwyrodnialca. I gdy już zacząłem się uspokajać, oswajać z sytuacją, wybrałem się nawet do łazienki, byłem gotów sięgnąć po książkę mała doszła do wniosku, że już nie chce jej się bawić lalkami i idziemy na lody. Oczywiście pogoda jej nie interesowała. Mógłby nawet śnieg padać.
I się zaczęło prowadzenie za rączkę małego dziecka… czyli mnie:
- wujku daj rękę, ja zaprowadzę;
- to jaki smak chcesz?
- truskawkowy
- no to prosimy jeden raz truskawkę
- a wujek nie chce? Tata mówi, że czasami trzeba sobie pozwolić na chwilę przyjemności;
Mała zajada się lodem, ja kupuję papierosy:
- mama mówi, że palenie szkodzi
- twoja mama jest bardzo mądra i ma rację
- to czemu wujku palisz?
I co ja miałem jej odpowiedzieć? Że wszystko co szkodliwe to przyjemne? Papierosy, alkohol, kokaina… i tylko patrzeć jak jej matka doprawi mi zupę trucizną;
Idziemy na plac zabaw, ściskam małą łapkę w dłoni, co chwilę rozglądając czy aby na drzewie nie czai się wściekła wiewiórka.
- a wujek to ma dziewczynę?
- nie
- czemu?
- wujek nie poznał jeszcze nikogo fajnego
- aha, a to czemu nie zaprosisz tej pani co się uśmiechała w sklepie, przecież była fajna?
- a bo to nie jest takie proste
- czemu?
-…;
Na placu zabaw jestem jedynym facetem i przyciągam wiele spojrzeń kobiet, mała widocznie to zauważyła i postanowiła mi pomóc krzycząc z huśtawki – WUJKU, WUJKU!! Choć mnie pohuśtać. Nie trzeba było długo czekać…
- ładna dziewczynka,
- to prawda…
A u małej nie schodził uśmiech z twarzy. Mała paskuda… dobra robota.
Zanosi się na deszcz, wracamy w stronę mieszkania, nadal mam oczy dookoła głowy, z tego wszystkiego zapomniałem imienia matki przy huśtawce, nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie jak wyglądała i jakie miała piersi. Teraz już się nie dziwię, czemu w małżeństwach z dziećmi wygasa całe pożądanie. Człowiek jest tak skupiony na małej istotce, że pewnie nawet nie zauważyłby kiedy ktoś mu obciąga. A jak już jesteśmy przy lodach:
- rodzice mówili co masz zjeść na obiad?
- mam sama wybrać
- no to co chcesz?
- lody!
- znowu?
- muszę wykorzystać wujka bo mama nie pozwała jeść tak dużo lodów;
- czemu wujek jest smutny?
- nie jestem…
Mała spogląda na mnie niedowierzająco. Po chwili milczenia ściska za rękę:
- zawsze jak jest mi smutno to przytulam się do misia i mi przychodzi
- widzisz, wujek nie ma misia
- to porozmawiaj z panią od lodów, wujek się spodobał, jestem tego pewna.
A teraz muszę się napić, wypalić pół paczki papierosów i nakarmić moje dziecko, które na szczęście jest psem i zadowoli się herbatnikami, a później pójdzie spać na koc.
Dziadkowie daleko, większość znajomych z dziećmi na urlopach, więc zgadnijcie komu przypadła całodniowa opieka. Tak. Najmniej odpowiedniej osobie, jaka mogła zostać wybrana. Prawdopodobnie już małpa poradziła by sobie lepiej od „wujka” furiana, ale oczywiście, zajmę się nią, nie ma problemu, jedźcie się pieprzyć.
Dopiero dziś rano jadąc do nich zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji w jaką się wplątałem. Ja się boję dzieci, zawsze odczuwam dziwny rodzaj wstydu i zażenowania. Jakbym nie przebywał z dziećmi, które są w stanie uwierzyć w latające kucyki za oknem tylko małym bóstwem o szklanych oczach co przewierca mnie na wylot i dokładnie wie kiedy myślę o piwie albo o tyłku matki.
Obiecałem, więc trzeba dotrzymać słowa. Dam sobie radę, bo co może mnie spotkać. No tylko jakieś dwieście tysięcy rzeczy, na które nie jestem przygotowany.
Sobie natomiast obiecałem, aby nigdy pod wpływem alkoholu nie zgadzać się na żadne oferty. Nawet odmówię seksu w trójkącie i obiadu w Sheratonie.
Byłem w totalnej rozsypce a rodzice wcale nie pomagali, żadnych instrukcji, poleceń, absolutnie nic, dostałem tylko buzi w policzek, mocny uścisk ręki i słowa, dzięki którym próbowałem walnąć głową w lodówkę aby się obudzić – jakby co to Karolinka wszystko ci wytłumaczy i trzasnęli za sobą drzwiami.
I mieli rację skurwysyny, bo tak właściwie to ona zaopiekowała się mną.
Mała bawi się lalkami, jestem zestresowany i siedzę jak na szpilkach, obserwuję każdy ruch, czy aby czasem nie zrobi sobie krzywdy, każdy odgłos zza okna stawia mnie na baczność, może zaraz do mieszkania wpadnie wściekła wiewiórka i zagryzie bezbronne dziecko, a mnie pokażą w TVN jako zwyrodnialca. I gdy już zacząłem się uspokajać, oswajać z sytuacją, wybrałem się nawet do łazienki, byłem gotów sięgnąć po książkę mała doszła do wniosku, że już nie chce jej się bawić lalkami i idziemy na lody. Oczywiście pogoda jej nie interesowała. Mógłby nawet śnieg padać.
I się zaczęło prowadzenie za rączkę małego dziecka… czyli mnie:
- wujku daj rękę, ja zaprowadzę;
- to jaki smak chcesz?
- truskawkowy
- no to prosimy jeden raz truskawkę
- a wujek nie chce? Tata mówi, że czasami trzeba sobie pozwolić na chwilę przyjemności;
Mała zajada się lodem, ja kupuję papierosy:
- mama mówi, że palenie szkodzi
- twoja mama jest bardzo mądra i ma rację
- to czemu wujku palisz?
I co ja miałem jej odpowiedzieć? Że wszystko co szkodliwe to przyjemne? Papierosy, alkohol, kokaina… i tylko patrzeć jak jej matka doprawi mi zupę trucizną;
Idziemy na plac zabaw, ściskam małą łapkę w dłoni, co chwilę rozglądając czy aby na drzewie nie czai się wściekła wiewiórka.
- a wujek to ma dziewczynę?
- nie
- czemu?
- wujek nie poznał jeszcze nikogo fajnego
- aha, a to czemu nie zaprosisz tej pani co się uśmiechała w sklepie, przecież była fajna?
- a bo to nie jest takie proste
- czemu?
-…;
Na placu zabaw jestem jedynym facetem i przyciągam wiele spojrzeń kobiet, mała widocznie to zauważyła i postanowiła mi pomóc krzycząc z huśtawki – WUJKU, WUJKU!! Choć mnie pohuśtać. Nie trzeba było długo czekać…
- ładna dziewczynka,
- to prawda…
A u małej nie schodził uśmiech z twarzy. Mała paskuda… dobra robota.
Zanosi się na deszcz, wracamy w stronę mieszkania, nadal mam oczy dookoła głowy, z tego wszystkiego zapomniałem imienia matki przy huśtawce, nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie jak wyglądała i jakie miała piersi. Teraz już się nie dziwię, czemu w małżeństwach z dziećmi wygasa całe pożądanie. Człowiek jest tak skupiony na małej istotce, że pewnie nawet nie zauważyłby kiedy ktoś mu obciąga. A jak już jesteśmy przy lodach:
- rodzice mówili co masz zjeść na obiad?
- mam sama wybrać
- no to co chcesz?
- lody!
- znowu?
- muszę wykorzystać wujka bo mama nie pozwała jeść tak dużo lodów;
- czemu wujek jest smutny?
- nie jestem…
Mała spogląda na mnie niedowierzająco. Po chwili milczenia ściska za rękę:
- zawsze jak jest mi smutno to przytulam się do misia i mi przychodzi
- widzisz, wujek nie ma misia
- to porozmawiaj z panią od lodów, wujek się spodobał, jestem tego pewna.
A teraz muszę się napić, wypalić pół paczki papierosów i nakarmić moje dziecko, które na szczęście jest psem i zadowoli się herbatnikami, a później pójdzie spać na koc.
-
Przyczajona Dama: nie...... :D no bomba, czytalo sie zajebiscie
-
vividness: ahh, jak wspaniale być ... wujkiem!:)
-
Zofijka: fajna ta Karolinka. taka rezolutna. i troszczy się o wujka :)
Od dłuższego czasu mam straszliwy bałagan myśli.
Przydałaby się jakaś sekretarka, która by to wszystko ładnie poukładała, a później ukoiła tuląc do cycków i pozwoliła zasnąć spokojnie.
Pieniędzy nie mam, ale mogę wycałować i nawet zrobić śniadanie, a co mi tam!
Igorze! Igorze! Drukuj ogłoszenie!
Przydałaby się jakaś sekretarka, która by to wszystko ładnie poukładała, a później ukoiła tuląc do cycków i pozwoliła zasnąć spokojnie.
Pieniędzy nie mam, ale mogę wycałować i nawet zrobić śniadanie, a co mi tam!
Igorze! Igorze! Drukuj ogłoszenie!
-
Z pustką po sercu: Jestem chętna,od zaraz:D
-
Corpse †: gdzie można składać kandydatury? :D
-
Vanillliowa: W innych okolicznosciach obeszlo by sie i bez ogloszenia :)
Wypełniam sobie właśnie PIT.
Zastanawiające, więcej wydałem niż zarobiłem.
Zastanawiające, więcej wydałem niż zarobiłem.
-
"Heretyczka;)": pewnie wziąłeś jakiś kredyt i zapomniałeś.. spokojnie za rok komornik Cie ścignie.. ;)
-
Przyczajona Dama: masz dochody nieujawnione :D
Dziś zajmiemy się zdaniem, które zawsze wprowadza mnie w dziwny nastrój konsternacji, mianowicie - "napisz mi coś miłego".
Bo niech ktoś mi powie co to jest "coś miłego". Nie, nie, chwila. To nie tak, że nam brakuje wyobraźni i tą jedną prośbą potraficie ukazać te braki. My po prostu naprawdę nie wiemy co w danej chwili jest odpowiednie, czyli czy nasza wersja 'miłe' zgadza się z aktualnym znaczeniem tego słowa w waszym słowniku.
Bo w przypadku kontaktu w żywe oczy słysząc 'powiedz mi coś miłego' to jesteśmy w stanie dość szybko oszacować w jakim jesteście nastroju i wtedy nie powiemy przecież - masz naprawdę bardzo ładne piersi, gdy zalewasz się łzami bo masz raka piersi i na dodatek śmieciarz przejechał psa, a kot zginął w sedesie.
Natomiast w formie pisemnej to skąd mamy wiedzieć co się dzieje, czy jesteś w nastroju do flirtu czy przygnębiona i smutna, bo kot zginął w sedesie i wtedy 'coś miłego' może się okazać zdaniem jednoznacznie sugerującym nasze wielkie napalenie na twój najpiękniejszy tyłek i byśmy bardzo chcieli wsadzić ci swojego twardego już penisa w drugą dziurkę.
Więc z chęcią, zanim zostaniemy chamami bez uczuć, przyjmiemy pomoc w postaci rozwinięcia waszej prośby o dodany element opisujący wasz nastrój.
'Napisz mi coś miłego: bo jestem smutna, w pracy molestował mnie szef, a psa przejechał śmieciarz / to może zasłużysz na pikantnego mms'a na dobranoc.
A, i nie próbujcie tego na mnie. Nawróciłem się, cycki już mnie nie interesują i pokochałem koty.
Bo niech ktoś mi powie co to jest "coś miłego". Nie, nie, chwila. To nie tak, że nam brakuje wyobraźni i tą jedną prośbą potraficie ukazać te braki. My po prostu naprawdę nie wiemy co w danej chwili jest odpowiednie, czyli czy nasza wersja 'miłe' zgadza się z aktualnym znaczeniem tego słowa w waszym słowniku.
Bo w przypadku kontaktu w żywe oczy słysząc 'powiedz mi coś miłego' to jesteśmy w stanie dość szybko oszacować w jakim jesteście nastroju i wtedy nie powiemy przecież - masz naprawdę bardzo ładne piersi, gdy zalewasz się łzami bo masz raka piersi i na dodatek śmieciarz przejechał psa, a kot zginął w sedesie.
Natomiast w formie pisemnej to skąd mamy wiedzieć co się dzieje, czy jesteś w nastroju do flirtu czy przygnębiona i smutna, bo kot zginął w sedesie i wtedy 'coś miłego' może się okazać zdaniem jednoznacznie sugerującym nasze wielkie napalenie na twój najpiękniejszy tyłek i byśmy bardzo chcieli wsadzić ci swojego twardego już penisa w drugą dziurkę.
Więc z chęcią, zanim zostaniemy chamami bez uczuć, przyjmiemy pomoc w postaci rozwinięcia waszej prośby o dodany element opisujący wasz nastrój.
'Napisz mi coś miłego: bo jestem smutna, w pracy molestował mnie szef, a psa przejechał śmieciarz / to może zasłużysz na pikantnego mms'a na dobranoc.
A, i nie próbujcie tego na mnie. Nawróciłem się, cycki już mnie nie interesują i pokochałem koty.
-
Scott Landon: Jasne,jasne.Nawrócony Furian. ;)
-
rudakotka: według mnie dziewczyny piszące "napisz mi coś miłego" ukazują w ten sposób swój brak intelektu i wyobraźni...
-
sliweczka: racja, ale facet powinien znać swoją kobietę na tyle i takie teksty nie powinny sprawiać problemu
Wróciłem właśnie od rodziców do pustego łóżka.
Znajomi ze szkoły, dawne otoczenie -
pogoń za pieniędzmi, za karierą, stałe związki, zaręczyny, małżeństwa, dzieci, dwie osoby już leżą trzy metry pod ziemią.
Poczułem się.. staro... i tak cholernie nieambitnie, nieporadnie.
Kariera mnie nie interesuje, stałe związki znam tylko z opowieści, małżeństwo i dzieci to totalna abstrakcja, każdego dnia zdaję sobie sprawę, że staję się coraz głupszy i odnoszę wrażenie, że przegapiłem moment w którym należało postawić wielki krok do przodu.
A w czasie pisania pies mi zeżarł kolację z talerza.
No kurwa.
Znajomi ze szkoły, dawne otoczenie -
pogoń za pieniędzmi, za karierą, stałe związki, zaręczyny, małżeństwa, dzieci, dwie osoby już leżą trzy metry pod ziemią.
Poczułem się.. staro... i tak cholernie nieambitnie, nieporadnie.
Kariera mnie nie interesuje, stałe związki znam tylko z opowieści, małżeństwo i dzieci to totalna abstrakcja, każdego dnia zdaję sobie sprawę, że staję się coraz głupszy i odnoszę wrażenie, że przegapiłem moment w którym należało postawić wielki krok do przodu.
A w czasie pisania pies mi zeżarł kolację z talerza.
No kurwa.
-
Frozen Rose:
Też się czuje jakbym cofała się w rozwoju..:/
-
Penetratorka: Biedny...
-
LittleOne: Mam to samo. Wszyscy znajomi układają sobie życie, a ja jakbym utknęła w miejscu i nie potrafię postawić kolejnego kroku...
Jest mi jakoś tak smutno i źle.
Już od tygodnia nie tuliłem się do cycków, rodziciele w domowych zapasach posiadają samo niedobre wino, kot rozszarpał mi paczkę papierosów, skończyły się moje tabletki, a przed wyjazdem pokłóciłem z Wiktorią. W większości przypadków lubię te nasze kłótnie. Lubię jej wściekłość, jej niepoczytalność, jej spojrzenie, które jest w stanie wyrwać mi kutasa przez gardło gdy zadrży mi choć powieka, bo kończy się to ostrym i gniewnym seksem. Ale tym razem wszystko potoczyło się w chłodnej atmosferze i mam dziwne przeczucie zastania pustego łóżka po moim powrocie, a z szuflady znikną jej pończochy i majtki.
O rybki jestem spokojny, Wiktoria dobrze wie, że w przypadku nakarmienia nimi kota pozostanie z niego tylko futro. Uff, przynajmniej jedno zmartwienie mniej.
Miałem iść popłakać w poduszkę ale obejrzę lesbijskie porno i od razu poczuje się lepiej.
(chyba)
ps. Tak na przyszłość, jeżeli chodzi o wszelkiej maści życzenia itp. przestańcie wydziwiać, w formie życzeń najlepiej sprawdzają się cycki.
Już od tygodnia nie tuliłem się do cycków, rodziciele w domowych zapasach posiadają samo niedobre wino, kot rozszarpał mi paczkę papierosów, skończyły się moje tabletki, a przed wyjazdem pokłóciłem z Wiktorią. W większości przypadków lubię te nasze kłótnie. Lubię jej wściekłość, jej niepoczytalność, jej spojrzenie, które jest w stanie wyrwać mi kutasa przez gardło gdy zadrży mi choć powieka, bo kończy się to ostrym i gniewnym seksem. Ale tym razem wszystko potoczyło się w chłodnej atmosferze i mam dziwne przeczucie zastania pustego łóżka po moim powrocie, a z szuflady znikną jej pończochy i majtki.
O rybki jestem spokojny, Wiktoria dobrze wie, że w przypadku nakarmienia nimi kota pozostanie z niego tylko futro. Uff, przynajmniej jedno zmartwienie mniej.
Miałem iść popłakać w poduszkę ale obejrzę lesbijskie porno i od razu poczuje się lepiej.
(chyba)
ps. Tak na przyszłość, jeżeli chodzi o wszelkiej maści życzenia itp. przestańcie wydziwiać, w formie życzeń najlepiej sprawdzają się cycki.
-
kociaczekxkr: biedactwo....trza było pomyśleć o odlewie cycków Wiki tak na wypadek :D
-
Slonce Toskanii: Pogladaj na googlu cyckio moze przejdzie? Widze ze masz braki z dziecinstwa co widac po przekonaniu do cyckow...lubiles byc karmiony piersia;P?
-
Penetratorka: Faktycznie lesbijskie porno potrafi poprawić humor,chociaż ostatnio preferuje ostrzejsze ''gatunki''.
- Zostałeś zwolniony.
...
Nie zaraz, czekajcie, to nie był żart.
No kurwa.
Bez tulenia do cycków się nie obędzie.
...
Nie zaraz, czekajcie, to nie był żart.
No kurwa.
Bez tulenia do cycków się nie obędzie.
-
Gnijąca Panna Młoda: poważnie?
-
rudakotka: nie ma pracy- nie ma pieniędzy- nie ma cycków
-
Penetratorka: @rudakotka: Heh,coś w tym jest : )
furian
furian
O mnie: Uczulony na tandetę i tanie perfumy. Z wiecznym zarostem, przeszywającym spojrzeniem i niecenzuralnym słowem na ustach.
Motto: Kobiety lubię, czasami lubię ich piersi, czasami lubię z nimi rozmawiać, a czasami od tyłu.
Wiewiórka nie myśli, czy drzewo istnieje, tylko po nim łazi.
furia.n@wp.pl
-
Drömmeri:
-
LotarKing:
-
LotarKing:
Pokaż wszystkie (9) ›